| Witamy w Szkole Europejskiej - Liceum | ||||
![]() |
![]() |
|||
| czwartek, 9 września 2010 | ||||
![]() |
||||
|
O nas: Bardzo się cieszę, że nie muszę pisać, jaką to jesteśmy grupą doświadczonych i edukowanych na wszystkie strony muzyków (nie dość, że bym skłamała, to jeszcze umarlibyście z nudów). Nie wychodzimy ubrani w togi i z partyturą w rękach (a co to „partytura”? :P). Jesteśmy po prostu (niełatwą do okiełznania) zgrają ludzi cieszących się śpiewaniem (no cóż, widać jak niewiele do szczęścia potrzeba J). I to, nie zawaham się stwierdzić, wyróżnia nas spośród wspomnianych wyżej, i ogólnie wszystkich, chórzystów.
Historia powstania: Nie powiem, żebym kiedykolwiek miała tak szalony pomysł by zakładać chór w Szkole Europejskiej...:) Ale powiedzenie „potrzeba matką wynalazku” uszczęśliwia nas często bez zapowiedzi, tak się też stało w naszym przypadku. Rok temu ktoś nieświadom konsekwencji swego czynu zaproponował, by 11 listopada parę osób zaśpiewało Rotę...i od tej pory nie może się od nas opędzić J
Nasz cel: Załóżmy, że wokaliści dzielą się na takich, którzy lubią śpiewać, i na takich, którzy śpiewać umieją. My postawiliśmy sobie ambitny cel, by w miarę możliwości połączyć obie te rzeczy naraz J
Co uwielbiamy: - naszego jedynego Thomasa – najwyższy głos w chórze, przypominający światu o swej obecności głośnym „Eeeej!” na opinię – „Super wyszło, dziewczyny!” J - wprawkę o babach i kogutach (kiedyś zrobimy z tego kanon na głosy i wprawimy nim nowojorską publiczność Vocal Jazz Festival w osłupienie...hmm). - pizzę!!! Tradycyjny (od niedawna) sposób świętowania udanego występu. Nie muszę dodawać, że zwyczaj ten cieszy się szczególnym uznaniem wśród głodomorów z korytarza :) - walki na gąbkowe miecze świetlne (praktykowane przez niektóre chórzystki, które z pewnością osiągnęłyby już tytuł mistrzyń Jedi).
Czego nie lubimy: - złotych piórek we włosach! (o mało co nie wyglądaliśmy jak kurczaki na zeszłym koncercie wigilijnym...) - stać. Od stania wszystko jest lepsze, nawet leżenie głową w dół (najlepszy sposób, by zmusić niektóre uparte przepony do współpracy).
Repertuar: Dobierany tak, by każda następna piosenka była trudniejsza od poprzedniej (wytrwali czytelnicy tej strony wiedzą, że zaczynało się od Roty...:D). Jeśli oglądając nasz występ uważasz, że ta piosenka jest ambitna – to znaczy po prostu, że nie słyszałeś, co szykujemy dalej ;)
Szczególne osiągnięcia: - względne trzymanie się melodii, gdy próba przebiega w ekstremalnych warunkach (dzieciaki piszczące za plecami i metal na korytarzu, plus fala baniek mydlanych lecąca na nas zza „kulis”.) - śpiewanie na zerówkach, biorąc pod uwagę, że głos „budzi się” cztery godziny później niż człowiek. Oczywiście najzupełniej jasne jest, że wszyscy wstajemy o tej 3.40 specjalnie na próbę...:)))) - ciągłe przełamywanie niechęci do stania. Większość zdjęć z prób można by podpisać tym tytułem, ale przerażeni monotematycznością szybko opuścilibyście tą stronę.
Jeśli po przeczytaniu powyższych treści masz ochotę do nas dołączyć, bo: - od dziecka powtarzali Ci, że jesteś „inny”, i wreszcie znalazłeś grupę na swoim poziomie normalności J, - pracujesz w tajnym wywiadzie odpowiedniego oddziału medycznego i wiesz, gdzie należy skierować takie przypadki jak nasz, - lub najprościej, lubisz śpiewać i jakby się głębiej zastanowić, to nawet trochę umiesz (nie chcę być wybredna, ale osobiście postawiłabym akcent na ostatnim słowie J),
ZAJRZYJ DO NAS! (Jak nas znaleźć? Stań na którymkolwiek piętrze i krzyknij głośno „Appassionante!!” – ci, którzy nie spojrzą się dziwnie ani nie zaczną się dyskretnie odsuwać, a nawet podejdą bliżej, to my).
J.Sztachańska |
||||